"Nothin' On You" - to ta właśnie piosenka obudziła mnie dzisiejszego ranka. To dzwonił mój kuzyn.
- Liam!- krzyknęłam- czy ty wiesz, może która jest godzina?
-Wiem, ale słyszałem że dostałaś się do tego konkursu tanecznego- krzyczał podekscytowany
-Widzę, że wieści szybko się rozchodzą...
-Jestem z Ciebie taki dumny! Wiedziałem, że Ci się uda
-Dziękuje, tak strasznie chciałabym Cię teraz przytulić- mówiła łamiącym się głosem
-Nie płacz jeszcze się spotkamy obiecuje, a teraz muszę lecieć na próbę, pa uważaj na siebie, Kocham Cię.
-Ja Ciebie też braciszku, paa.
Ranek minął mi jak zawsze. Poszłam do toalety włosy spięłam w luźnego koka. Ubrałam to :
http://www.faslook.pl/collection/jesienniezimowo/ I wyszłam w kierunku szkoły, słuchając przy tym piosenki " Skiny love". Dzień w szkole minął mi spokojnie, po szkole przyszła moja przyjaciółka Wiktoria. Miałam jej do przekazania bardzo ważną wiadomość.
- Noo, Sussan czy coś się stało? o czym chciałaś ze mną porozmawiać? - spytała zaniepokojona
- Bo, właśnie dziś zajrzałam do mojej skarbonki...- powiedziałam z lekkim uśmiechem
- No i ? co z nią nie tak?
- I zobaczyłam, że mam na ten bilet do Londyny !!- krzyknęłam przytulając przyjaciółkę
-To świetnie, chwila, chwila to znaczy, że jedziesz do Liama ? - spytała
- No tak- powiedziałam ze łzami w oczach ( ze szczęścia oczywiście :)
-Mówiłaś mu już?
- Jeszcze nie, ale jest jeszcze jedna ważna sprawa..- powiedziałam nie pewnie
- Jaka?
- Tak dokładnie to dwie
- No zacznij w końcu! - powiedziała zdenerwowana Wiktoria
- No, to właśnie wczoraj się dowiedziałam że dostałam się do tego konkursu tanecznego...
- To wspaniała wiadomość! co jest z tym nie tak?
- No to, że ja nie dam rady...
- Jak to nie? ty zawsze dasz rade - powiedziała przytulając mnie najmocniej jak tylko potrafiła
- Dusisz!! a jest jeszcze jedna sprawa...
- Tak?- spytała zaciekawiona
- W sprawie tego Londyny, chciałabym żebyś ze mną tam pojechała, przecież wiem że by Ci rodzice dali pieniądze..
-Spokojnie coś się wymyśli- powiedziała ciepłym głosem.
Po godzinie 17, Wiktoria wróciła do domu a ja zadzwoniłam do Liama. Tak strasznie się cieszył, że przyjeżdżam, że nawet nie mógł wydobyć żadnego słowa prze 5min.
- Kiedy wyjeżdżasz ?- zapytał wreszcie
- Za tydzień, przyjadę z przyjaciółką mam nadzieje, że nie masz nic przeciw..
- No co ty, zwariowałaś? jasne, że może przyjechać- powiedział
- To super, przepraszam, ale muszę kończyć jest już późno a jutro szkoła :/
- Ok, rozumiem trzymaj się, do zobaczenia- powiedział ciepłym głosem i się rozłączył.
*piątek
Tydzień szybko zleciał, nawet nie zauważyłam a dziś już piątek. Dziś nocuje u mnie Wiktoria aby pomóc mi się spakować. Jutro wyjeżdżamy na lotnisko o 6.00. Kiedy skończyłam się pakować była już 18, postanowiłyśmy zejść na dół na kolacje. Cały czas rozmawiałyśmy, o tym jak będzie i co będziemy robić w Londynie. Wiktorii marzeniem jest iść na wielkie zakupy. U niej to nic dziwnego, bardzo często wyciągała mnie do centrum handlowego, na małe zakupy.
-Jest już 20, może chodźmy już spać? jutro musimy wcześnie wstać - powiedziałam ziewając Wiktoria
-Tak masz rację chodźmy.
* następnego dnia
-Wstawaj!- krzyczała coraz głośniej Wiktoria
-Która godzina? -spytałam zakrywając głowę poduszką
-Już 5!
- O kurde, już wstaje..
Poszłam do łazienki, włosy miałam rozpuszczone zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w to :
http://www.faslook.pl/collection/troche-rozu-nie-zaszkodzi/ a Wiktoria to : http://www.faslook.pl/collection/niebiesko-bezowy/
Na lotnisku byłyśmy punkt 6.00. Gdy leciałyśmy, ujrzałyśmy piękne widoki, coraz to ładniejsze.
W hotelu byłyśmy o godzinie 13, wszystko było by szybciej gdyby nie fakt, że ktoś pomylił nasze bagaże, i musiałyśmy gonić za 2 staruszkom. Byli bardzo szybcy, naprawdę ciężko było ich złapać, było tylu ludzi, że ledwo wyszłyśmy z tej dżungli.
Była już godzina 14, na spotkanie z moim kuzynem byłyśmy umówione na godzinę 15, postanowiłyśmy się przebrać Wiktoria założyła : http://www.faslook.pl/collection/blog-2-2/ a ja:
http://www.faslook.pl/collection/beautiful-14/ W miejsce gdzie się umówiliśmy miałyśmy dość daleko, więcpostanowiłyśmy wyjechać.
* perspektywa według chłopców
-Daleko jeszcze?- spytał znudzony Niall
-Zaraz będziemy na miejscy- próbował uspokoić przyjaciela.
-Jedziemy tym cholernym autem i dojechać nie możemy- powiedział zezłoszczony Niall
Po krótkiej sprzeczce udało się uspokoić całe towarzystwo. W aucie panowała idealna cisza. Aż nie realna wręcz. Po 10 min, ciszy nagle Zayn krzycząc przerwał :
- Co?! to nie możliwe!!- chłopcy jeszcze nigdy nie widzieli go w takim stanie.
-Co się stało?- zaczeli dopytywać chłopcy
-Zerwała... ona ze mną zerwała..- powiedział Zayn patrząc na telefon gdzie widniała wiadomość:
Cześć, przepraszam, ale nie ma sensu tego dalej ciągnąć
To koniec, poznałam kogoś innego.
Tak będzie lepiej.
~Perrie
- Stary ona na ciebie nie zasługiwała - mówił Harry próbując pocieszyć przyjaciela
Ale na marne bo Zayn do końca podróży się nie odezwał ani słowem. Nie płakał, bo nie chciał aby przyjaciele go widzieli, bo w sumie to on był niby tym bad boyem ..
*
Kiedy razem z Wiktorią weszłyśmy do restauracji chłopcy już na nas czekali. Nie patrząc czy ktoś nas widzi od razu podbiegłam do Liama rzucając się mu na szyje. Kiedy po 10 min, uścisku Liam postanowił mnie i Wiktorię przedstawić reszcie towarzystwa przy stoliku. Na początku zapoznałyśmy się z Niallem potem Louisem, Harrym i na końcu z Zaynem.
-Cześć jestem Sussana, bardzo miło mi Cię poznać- wyciągnęłam rękę w kierunku chłopaka
-Cześć- powiedział chłodnym głosem, potem usiadł znowu na swoje miejsce tak jakby nie widział mojej ręki.
-Nie przejmuj się- szepnął do mnie Niall- właśnie zerwała z nim dziewczyna i bardzo cierpi.
-Ooo, przepraszam ja nie wiedziałam, doskonale wiem co czyje.
-Nic się nie stało- powiedział blondyn przesyłając ciepły uśmiech
Rozmawialiśmy do godziny, 20. Potem mnie z Wiktorią Liam, Harry i Niall odwieźli do hotelu aby wziąć nasze rzeczy. Bo umową moją i Liama było to, że zamieszkam u niego.
Kiedy już byłyśmy w domu chłopców, panowała nie miła sytuacja. Każdy był cichy, bo każdym słowem mogliśmy skrzywdzić Zayna. Potem wszyscy oprócz Zayna jedliśmy kolacje. Potem z Wiktorią poszłyśmy do swoich pokoi spać. Około godziny 2 w nocy obudziło mnie pragnienie picia. Zeszłam na dół do kuchni. Zobaczyłam siedzącego na podłodze Zayna opierał się o ścianę i cicho płakał. Usiadłam koło niego. On jakby mnie widziała, nie odzywał się, nic,zero.
-Nie musisz się wstydzić- wyszeptałam niepewnie
-Niby czego? powiedział chłodnym głosem
-Nie wstydź, się tego, że płaczesz, doskonale wiem co czujesz..
-Nie masz pojęcia co czuje!! Kurwa przychodzisz tu i myślisz że wiesz wszystko?!!, wyjdź stąd !
-Ale ja, prze-prze- zaczęłam się jąkać
-Wynocha! nie słyszałaś?- krzyczał coraz głośniej
Szybko, pobiegłam na górę, nie zwracając na nic uwagi od razu skoczyłam pod kołdrę, chciałam jak najszybciej zasnąć. Po 30, minutach udało mi się....
*następnego dnia
Bałam się tego ranka. Nie wiedziałam jak mam zejść na dół i spojrzeć Zaynowi w oczy, po tym co wydarzyło się w nocy. I znowu.. ukazał mi się ten obraz, ten sprzed roku. Pamiętam tylko krzyk ludzie i ten głośny pisk opon, nigdy tego nie zapomnę jak widziałam rodziców całych krwawiących, to było straszne. Każdej nocy budziłam się z płaczem i krzykiem. Z czasem minęło, ale wczorajsze nocy wszystkie wspomnienia ożyły. Teraz jest godzina 9.00, nadal siedzę pod kołdro cała zapłakana. Nagle ktoś puka do moich drzwi. Wahałam się iść otworzyć bo naprawdę nie był to dobry moment na odwiedziny. Ale w końcu postanowiłam otworzyć. Był bardzo ale to bardzo zaskoczona bo w drzwiach stał Zayn.
- Ja chciałem Cię strasznie przeprosić, za to co Ci wczoraj powiedziałem, naprawdę przepraszam, że przeze mnie płakałaś - tłumaczył się jak tylko mógł
- Skąd wiesz,że płakałam właśnie prze ciebie? - powiedziałam ocierając łzy
- Rozmawiałem dziś rano z twoim kuzynem i wszystko mi powiedział o wypadku... strasznie mi przykro- znałam go dopiero jeden dzień, ale czułam że mówi to z sercem
- Spokojnie, nic się nie stało, już ok- powiedziałam to wymuszając przy tym uśmiech
- Cieszę się, że się nie gniewasz, przepraszam ale muszę iść na dół, bo śniadanie czeka, tobie też bym wolał się pośpieszyć - powiedział to przesyłając swój idealny uśmiech, który dopiero zauważyłam.
Kiedy zeszłam na dół wszyscy jedli przy stole, tylko Naill jadł przy barku łyżo lody prosto z pudełka. Nie wiem czemu ale jakoś humor od razu mi się poprawił.
- Może dołączysz?- spytał blondyn wyciągając w moim kierunku łyżke
-Jasne- powiedziałam to biorąc łyżke
- Oczywiście nie może się obyć beż sweet foci na tt :D- powiedział to Harry robiąc mi Naillowi zdjęcie. Które zaraz dodał na tt z opisem : Pałaszowanie lodów z Sussan.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz