wtorek, 15 stycznia 2013

Rozdział 3



Jest noc, do drzwi mojego i Wiktorii pokoju ktoś puka. Przebudziłam się i spojrzałam na zegarek, jest godzina 1.30 w nocy. Wstałam podeszłam do drzwi Wiktoria spała, więc postanowiłam jej nie budzić. Kiedy otworzyłam drzwi, byłam zaskoczona bo nikogo nie było. Już miałam zamykać drzwi, kiedy spojrzałam się na podłogę i zobaczyłam mała czarną karteczkę. Domyślałam się, że to prawdopodobnie liścik. Po przeczytaniu treści byłam w szoku. Nie wiedziałam czy mam budzić Wiktorię czy nie. Jeszcze przez kilka minut patrzyłam na liścik. Na którym widniała treść:




~ Chciałem Cię przeprosić, za moje zachowanie.
   Po prostu nie mogłem się pogodzić z tym, że ona mnie zostawiła.
   W sumie już o niej zapomniałem, jeżeli możesz to wejdź teraz do mojego pokoju.

                                                                                                   ~Zayn


Nie widziałam co robić, ale postanowiłam, że nie będę budziła Wiktorii. W końcu zebrałam się na odwagę i poszłam. Kiedy stałam przed jego pokojem, wahałam się zapukać, jednak weszłam.
- Myślałem, że nie przyjdziesz- powiedział chłopak, zaraz po tym jak weszłam
- Czy coś się stało?- spytałam niepewnie
- Chciałem Cię strasznie przeprosić, przez te parę dni zachowywałem się okropnie- próbował się tłumaczyć jak tylko mógł, to było urocze
- Nie musisz, przepraszać, doskonale Cię rozumiem dnia. 15 stycznia 2012r, przechodziłam podobny problem co ty- mówiłam to ze łzami w oczach, widziałam, że Zayn uważnie mnie słucha
- Jeżeli nie chcesz nie opowiadaj co się wtedy wydarzyło..
- Spokojnie, dam radę, przecież nie mogę wiecznie uciekać przed prawdą- i w tamtym momencie postanowiłam mu opowiedzieć co się wydarzyło tamtego dnia

* 15 stycznia 2012 rok.

- Jedziemy, Sussan zamknij drzwi- krzyczała mama
- Już biegnę!
Tego dnia, w całym domu panowała nieprzyjemna atmosfera. Tata w tym dniu stracił pracę. Rodzice zaczęli się strasznie kłócić i cały czas krzyczeli. Za jakieś 15 minut, mieli jechać po jakieś papiery rozwodowe. Twierdzili, że nie mają już siły się ze sobą męczyć, tego dnia nie miałam zamiaru się do nich odzywać, miałam im bardzo za złe, że się rozwodzą. Zbiegłam na dół i zamknęłam drzwi.
Nie zdążyłam jeszcze wejść na górę, kiedy na około rozbrzmiał się straszliwie głośny pisk. Szybko wybiegłam z domu, nie mogłam uwierzyć co się stało. Tuż za zakrętem, leżał przewrócony do góry nogami samochód, tata jechał tak szybko, że nie zdążył wyhamować i uderzył w drzewo. Kiedy podbiegłam bliżej, widziałam ich, widziałam rodziców całych krwawiących. Ten obraz nigdy nie wyjdzie z mojej głowy. Kiedy pojechałam z karetką do szpitala po 2 godzinach, z sali operacyjnej wyszedł lekarz. Kiedy go zobaczyłam wiedziałam, że już po wszystkim.
-Przykro mi robiliśmy co w naszej mocy- mówił to lekarz, bez żadnej skrupuły
- Nie!! to nie możliwe~!- cały czas krzyczałam nikt nie mógł mi pomóc, nikt nie wiedział co wtedy czułam. Stracić rodziców to jak ty byś umierał. Tydzień po wypadku zostawił mnie chłopak, sądził, że nie wytrzyma więcej tej mojej histerii, i że myślę tylko o osobie. Od tamtego czasu mieszkałam Liamem. Był naprawdę świetny, i strasznie opiekuńczy. Ale po jakimś czasie musiał się przeprowadzić tu do Londynu. To było dla mnie kolejne ciężkie rozstanie, po jakimś czasie zrozumiałam, że tak musiało być.

*
Zayn przez cały czas uważnie mnie słuchał, nie zdejmował ze mnie wzroku nawet na chwile. Kiedy zobaczył jak łzy spływają po moich policzkach, mocno mnie przytulił. Nie wiem nawet kiedy, ale zasnęłam opierając się o niego ramię.
Kiedy rano wstałam, zobaczyłam, że Zayn jeszcze śpi, więc wróciłam do swojego pokoju. Miałam nadzieje, że Wiktoria też jeszcze śpi, bo nie miałam ochoty, na odpowiadanie na jakieś beznadziejne pytania. Poszłam do toalety wziąć kąpiel. Kiedy wyszłam moja przyjaciółka już nie spała. Zeszłyśmy na dół na śniadanie, obie byłyśmy w wielkim szoku, tak samo jak cała reszta. Schodzimy a tam Zayn w świetnym humorze. Miałam nadzieje, że Zayn nie powiedział nikomu o dzisiejszej nocy. Kiedy skończyliśmy jeść śniadanie, postanowiliśmy obejrzeć jakiś film. Wszyscy poszliśmy do salonu. Naill włączył jakiś przypadkowy kanał, był to program plotkarski. Nikt nie wiedział jak ma się zachować, na ekranie była Perrie z nowym chłopakiem. Zdziwiło nas, że Zayn nie zareagował, tylko po prostu siedział, miałam cichą nadzieje że po wczorajszej rozmowie, trochę mu lepiej. Po obejrzeniu filmu była, już godzina 15, premiera zaczynała się o godzinie 17, więc wszyscy poszli się szykować. Umyłam włosy a Wiktorią uczesała mi je na szczotkę, ona natomiast uczesała się w koka. Potem założyłyśmy nasze sukienki, wyglądałyśmy naprawdę świetnie. Była już godzina 16.40, więc zeszłyśmy na dół. Wszyscy już na nas czekali, jak zwykle :)
-Łałł- wyglądacie ślicnzie- powiedział Naill, poczym nas przytulił i pocałował w policzek
- No,ba po rodzinie nic nie ginie- powiedział się śmiejąc Liam
- Wyglądasz ślicznie- szepnął Wiktorii do ucha Harry
- Dziękuje, ty też niczego sobie- powiedziała to przy czym go pocałowała w policzek
- Chodźmy już bo się spóźnimy- powiedział to Louis wychodząc z domu
Każdy po kolei wyszedł i szliśmy w stronę limuzyny
-Sussan..- powiedział nieśmiało Zayn
- Tak?
- Chciałem Ci tylko powiedzieć że wyglądasz pięknie- powiedział to chłopak otwierając przede mną drzwi do samochodu
- Dziękuje- powiedziałam ,z rumieńcami na policzkach po czym weszłam do limuzyny
Kiedy byliśmy na miejscy. Na około nas, nic nie widzieliśmy, przynajmniej ja. Oślepiły mnie flesze, które były coraz mocniejsze. Fotoreporterzy cały czas robili zdjęcia, i najwyraźniej nie zamierzali przestać. Harry dlatego, że przyszli z Wiktorią na premierę razem szli pod rękę, cały czas byli w centrum uwagi, co krok to fotoreporterzy robili zdjęcie.

 
 
 
 
 
Gdy już weszliśmy do środka, było już trochę ciszej, jednak fotoreporterzy nie dawali za wygraną. Nawet mnie zaciągnęli do wspólnego zdjęcia. To było straszne, nie lubię być w centrum uwagi, a jeszcze te zdjęcia... :/
 
 
 


*
Późnym wieczorem wróciliśmy do domu.
Byliśmy wykończeni, więc od razu poszliśmy spać.
Ja z Wiktorią jeszcze nie wiedziałyśmy jaką niespodziankę szykują na jutrzejszy dzień.


poniedziałek, 14 stycznia 2013

Rozdział 2





Ranek minął mi dobrze. Po zjedzeniu śniadania, chłopcy postanowili nas zabrać na zakupy. Szybko z Wiktorią pobiegłyśmy do pokoi. Włosy miałam spięte, Wiktoria natomiast je rozpuściła. Ubrałam się w jeansowe szorty i białą bluzkę z czarnym nadrukiem. Wiktoria założyła czarną bluzkę na ramiączka i szorty. Ja od razu zaprzyjaźniłam się z Naillem, ale nie było to nic więcej. Wiktorię polubił Louis. Lecz ona sądzi, że to nie będzie nic więcej niż przyjaźń. Po godzinie byliśmy już na miejscu. Wszyscy bawili się świetnie, oprócz Zayna. Ja już nawet zapomniałam o nocnej sytuacji. Lecz ona cały czas szedł przed nami, albo za.
- Stary, wiem że masz ciężki moment, ale weź trochę wyluzuj bo tylko dzień psujesz - powiedział Harry
- Spadaj ,nie masz pojęcia o co w tym wszystkim chodzi, nie mam zamiaru z nikim rozmawiać- powiedział to wyprzedzając wszystkich.
- Może ja z nim spróbuje porozmawiać- powiedziałam nie chętnie, ale postanowiłam podejść gdy tylko powiedziałam "Zayn.." on poszedł jeszcze szybciej.


 
 
 
 
 
Ale potem postanowiłam, że nie będę się przejmować, bo przecież co ja takiego zrobiłam?
- Może zajdziemy gdzieś, coś zjeść? - powiedział Naill, spoglądając na restauracje naprzeciwko .

- W sumie... czemu nie :)- powiedziała Wiktoria idąc z Louisem w stronę restauracji, a za nimi cała reszta, jedyne Zayn został w tyle.
- Idziesz?- zapytałam go, po czym wysłałam ciepły uśmiech
- Nie, powiedz chłopakom, że idę do domu- powiedział to nie odwracając się, szedł cały czas przed siebie
- Jasne..- powiedziałam w myślach.
Nie wiem czemu, ale zależało mi na tym aby Zayn z nami został, prawię go nie znałam ale czułam, że jest bardzo fajny. Mimo, że nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi, albo to, że mówił do mnie cały czas oschłym głosem, mimo to wszystko nie miałam mu tego za złe..
- Sussan, chodź - krzyczał do mnie Naill
- A tak, już idę- powiedziałam to jak by mnie ktoś obudził ze snu
- Nie zamęczaj się nim, ma trudne chwile, niedługo mu przejdzie- powiedział Naill, przy czym mnie przytulił.'
- Przejdzie...- powiedziałam pod nosem
Kiedy weszliśmy do restauracji, obsłużyła nas miła starsza kelnerka w białym fartuszku. Gdy już zjedliśmy, jeszcze przez moment rozmawialiśmy. Oczywiście nie mogło się obejść bez fanek, które zgromadziły się przy naszym stoliku. Kiedy w końcu udało nam się wyjść, postanowiliśmy iść na piechtę do domu. Przez cały czas nie mogłam zapomnieć o Zaynie, to było naprawdę dziwne uczucie bo nic o nim nie wiedziałam. Wszyscy świetnie się bawili tylko ja byłam cały czas, jak by w innym miejscu. Wiktoria świetnie się dogadywała z Louisem, ale zauważyłam, że spodobał jej się Harry. Jednak nie chciała się do tego przyznać bo ona przecież nie "wierzy" w prawdziwo miłość.
Potem do mojej przyjaciółki zadzwonił telefon, to była jej mama. Pytała jak się czujemy i co robimy. Kiedy Wiktoria, rozmawiała Harry postanowił zrobić jej zdjęcie z Louisem. ( matko, ten to lubi robić te zdjęcia xD )
- No to kolejne zdjęcie na tt- powiedział śmiejąc się- Wiktoria dawaj jakaś sexi poza.
- Poczekaj mamo chwile- powiedziała to po czym zaczęła pozować
- hahaha- zaczęli się wszyscy śmiać, nawet ja przestałam myśleć o Zaynie.
Po 2 min, na telefon Wiktorii pojawiło się powiadomienie na tt, oczywiście to było zdjęcie pod którym widniał opis: -Poczekaj mamo, jeszcze tylko jedna sweet focia :D-
 



Kiedy byliśmy już w domu, Zayn siedział zamknięty w swoim pokoju. Postanowiłam, już do niego nie chodzić bo wydaje mi się, że tylko mu przeszkadzam. Po kolacji każdy poszedł do swojego pokoju, tylko Harry gdzieś zniknął. Potem zorientowałam się, że w łóżku obok nie ma Wiktorii
- Ooo, już coś się święci :D- powiedziałam to w myślach z lekkim uśmiechem.
Po 15 minutach zasnęłam.

* perspektywa Wiktorii

-Wiktoria..- powiedział niepewnie Harry
- Tak?
- Ja wiem, że my się znamy dopiero kilka dni, ale chciałem się zapytać czy byś poszła ze mną na premierę naszego nowego albumu..- powiedział to chłopak z wyraźnymi rumieńcami na policzkach
- Harry, bardzo się cieszę, że postanowiłeś mnie zaprosić, z wielką chęcią z tobą pójdę- powiedziałam to po czym pocałowałam go lekko w policzek.
- A to za co? - zapytał wyraźnie zadowolony
- To podziękowanie- powiedziałam po czym poszłam do swojego pokoju.
Kiedy weszłam do mojego i Sussan pokoju, zobaczyłam, że ona już śpi, więc nie chciałam jej budzić, cichutko przebrałam się w piżamę. Po czym od razu zasnęłam.

* następny dzień

Rano obudziła mnie Wiktoria, wrzeszcząc, że Harry zaprosił ją na premierę, i , że musimy lecieć do sklepu bo jutro ta wielka okazja. Było mi trochę smutno bo Wiktoria szła z partnerem a ja sama. Ale nie chciałam jej tego pokazywać bo widziałam jaka jest szczęśliwa. Kiedy zeszłyśmy na dół chłopcy jeszcze spali, więc zostawiłyśmy im karteczkę :

                                                                           ~ Chłopcy nie martwcie się poszłyśmy po zakupy.

                                                                                               Całujemy,
                                                                                                                       ~Wiktoria i Sussan


- Już chyba z dwie godziny chodzimy po tym centrum handlowym, a nic nie znalazłyśmy- powiedziałam po czym padłam na ławkę
- No chodź, już ostatni sklep, tam na pewno coś znajdziemy- powiedziałam to Wiktoria ciągnąc Sussan do sklepu.
- Widzisz są idealne- krzyknęła biegnąc w stronę dwóch sukienek. Jedna była koloru kremowego, była długo i nie miała ramiączek. Wiktoria gdy wyszła z przymierzalni wyglądała cudownie.
Ja natomiast założyłam sukienkę w kolorze pomarańczowym. Według Wiktorii wyglądałyśmy pięknie więc postanowiłyśmy je kupić. Była już godzina 16, po drodze postanowiłyśmy  zajść do kawiarni na jakoś kawę. Rozmawiałyśmy o jutrzejszym dniu. Do domu wróciłyśmy o godzinie 20, bo Wiktoria zachodziła do każdego napotkanego sklepu po jakieś dodatki.
- No nareszcie, zadzwonić to nie łaska?- powiedział zdenerwowany Liam
-Oj, już nie złość się tak braciszku- powiedziałam to przytulając i całując go w policzek
- Teraz to my idziemy spać, jesteśmy wykończone- Powiedziała Wiktoria, po czym poszłyśmy do pokoju. Jeszcze trochę rozmawiałyśmy, a potem zasnęłyśmy.

Rozdział 1



                    "Nothin' On You" - to ta właśnie piosenka obudziła mnie dzisiejszego ranka. To dzwonił mój kuzyn.
- Liam!- krzyknęłam- czy ty wiesz, może która jest godzina?
-Wiem, ale słyszałem że dostałaś się do tego konkursu tanecznego- krzyczał podekscytowany
-Widzę, że wieści szybko się rozchodzą...
-Jestem z Ciebie taki dumny! Wiedziałem, że Ci się uda
-Dziękuje, tak strasznie chciałabym Cię teraz przytulić- mówiła łamiącym się głosem
-Nie płacz jeszcze się spotkamy obiecuje, a teraz muszę lecieć na próbę, pa uważaj na siebie, Kocham Cię.
-Ja Ciebie też braciszku, paa.
Ranek minął mi jak zawsze. Poszłam do toalety włosy spięłam w luźnego koka. Ubrałam to :
http://www.faslook.pl/collection/jesienniezimowo/ I wyszłam w kierunku szkoły, słuchając przy tym piosenki " Skiny love". Dzień w szkole minął mi spokojnie, po szkole przyszła moja przyjaciółka Wiktoria. Miałam jej do przekazania bardzo ważną wiadomość.
- Noo, Sussan czy coś się stało? o czym chciałaś ze mną porozmawiać? - spytała zaniepokojona
- Bo, właśnie dziś zajrzałam do mojej skarbonki...- powiedziałam z lekkim uśmiechem
- No i ? co z nią nie tak?
- I zobaczyłam, że mam na ten bilet do Londyny !!- krzyknęłam przytulając przyjaciółkę
-To świetnie, chwila, chwila to znaczy, że jedziesz do Liama ? - spytała
- No tak- powiedziałam ze łzami w oczach ( ze szczęścia oczywiście :)
-Mówiłaś mu już?
- Jeszcze nie, ale jest jeszcze jedna ważna sprawa..- powiedziałam nie pewnie
- Jaka?
- Tak dokładnie to dwie
- No zacznij w końcu! - powiedziała zdenerwowana Wiktoria
- No, to właśnie wczoraj się dowiedziałam że dostałam się do tego konkursu tanecznego...
- To wspaniała wiadomość! co jest z tym nie tak?
- No to, że ja nie dam rady...
- Jak to nie? ty zawsze dasz rade - powiedziała przytulając mnie najmocniej jak tylko potrafiła
- Dusisz!! a jest jeszcze jedna sprawa...
- Tak?- spytała zaciekawiona  
- W sprawie tego Londyny, chciałabym żebyś ze mną tam pojechała, przecież wiem że by Ci rodzice dali pieniądze..
-Spokojnie coś się wymyśli- powiedziała ciepłym głosem.
Po godzinie 17, Wiktoria wróciła do domu a ja zadzwoniłam do Liama. Tak strasznie się cieszył, że przyjeżdżam, że nawet nie mógł wydobyć żadnego słowa prze 5min.
- Kiedy wyjeżdżasz ?- zapytał wreszcie
- Za tydzień, przyjadę z przyjaciółką mam nadzieje, że nie masz nic przeciw..
- No co ty, zwariowałaś? jasne, że może przyjechać- powiedział
- To super, przepraszam, ale muszę kończyć jest już późno a jutro szkoła :/
- Ok, rozumiem trzymaj się, do zobaczenia- powiedział ciepłym głosem i się rozłączył.
 
*piątek
 
Tydzień szybko zleciał, nawet nie zauważyłam a dziś już piątek. Dziś nocuje u mnie Wiktoria aby pomóc mi się spakować. Jutro wyjeżdżamy na lotnisko o 6.00. Kiedy skończyłam się pakować była już 18, postanowiłyśmy zejść na dół na kolacje. Cały czas rozmawiałyśmy, o tym jak będzie i co będziemy robić w Londynie. Wiktorii marzeniem jest iść na wielkie zakupy. U niej to nic dziwnego, bardzo często wyciągała mnie do centrum handlowego, na małe zakupy.
-Jest już 20, może chodźmy już spać? jutro musimy wcześnie wstać - powiedziałam ziewając Wiktoria
-Tak masz rację chodźmy.
 
* następnego dnia
 
-Wstawaj!- krzyczała coraz głośniej Wiktoria
-Która godzina? -spytałam zakrywając głowę poduszką
-Już 5!
- O kurde, już wstaje..
Poszłam do łazienki, włosy miałam rozpuszczone zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w to :
 
Na lotnisku byłyśmy punkt 6.00. Gdy leciałyśmy, ujrzałyśmy piękne widoki, coraz to ładniejsze.
W hotelu byłyśmy o godzinie 13, wszystko było by szybciej gdyby nie fakt, że ktoś pomylił nasze bagaże, i musiałyśmy gonić za 2 staruszkom. Byli bardzo szybcy, naprawdę ciężko było ich złapać, było tylu ludzi, że ledwo wyszłyśmy z tej dżungli.
Była już godzina 14, na spotkanie z moim kuzynem byłyśmy umówione na godzinę 15, postanowiłyśmy się przebrać  Wiktoria założyła : http://www.faslook.pl/collection/blog-2-2/  a ja:
http://www.faslook.pl/collection/beautiful-14/ W miejsce gdzie się umówiliśmy miałyśmy dość daleko, więcpostanowiłyśmy wyjechać.
 
* perspektywa według chłopców
 
-Daleko jeszcze?- spytał znudzony Niall
-Zaraz będziemy na miejscy- próbował uspokoić przyjaciela.
-Jedziemy tym cholernym autem i dojechać nie możemy- powiedział zezłoszczony Niall
Po krótkiej sprzeczce udało się uspokoić całe towarzystwo. W aucie panowała idealna cisza. Aż nie realna wręcz. Po 10 min, ciszy nagle Zayn krzycząc przerwał :
- Co?! to nie możliwe!!- chłopcy jeszcze nigdy nie widzieli go w takim stanie.
-Co się stało?- zaczeli dopytywać chłopcy
-Zerwała... ona ze mną zerwała..- powiedział Zayn patrząc na telefon gdzie widniała wiadomość:
 
Cześć, przepraszam, ale nie ma sensu tego dalej ciągnąć
To koniec, poznałam kogoś innego.
Tak będzie lepiej.
 
~Perrie
 
 
- Stary ona na ciebie nie zasługiwała - mówił Harry próbując pocieszyć przyjaciela
Ale na marne bo Zayn do końca podróży się nie odezwał ani słowem. Nie płakał, bo nie chciał aby przyjaciele go widzieli, bo w sumie to on był niby tym bad boyem ..
 
*
 
Kiedy razem z Wiktorią weszłyśmy do restauracji chłopcy już na nas czekali. Nie patrząc czy ktoś nas widzi od razu podbiegłam do Liama rzucając się mu na szyje. Kiedy po 10 min, uścisku Liam postanowił mnie i Wiktorię przedstawić reszcie towarzystwa przy stoliku. Na początku zapoznałyśmy się z Niallem potem Louisem, Harrym i na końcu z Zaynem.
-Cześć jestem Sussana, bardzo miło mi Cię poznać- wyciągnęłam rękę w kierunku chłopaka
-Cześć- powiedział chłodnym głosem, potem usiadł znowu na swoje miejsce tak jakby nie widział mojej ręki.
-Nie przejmuj się- szepnął do mnie Niall- właśnie zerwała z nim dziewczyna i bardzo cierpi.
-Ooo, przepraszam ja nie wiedziałam, doskonale wiem co czyje.
-Nic się nie stało- powiedział blondyn przesyłając ciepły uśmiech
Rozmawialiśmy do godziny, 20. Potem mnie z Wiktorią Liam, Harry i Niall odwieźli do hotelu aby wziąć nasze rzeczy. Bo umową moją i Liama było to, że zamieszkam u niego.
Kiedy już byłyśmy w domu chłopców, panowała nie miła sytuacja. Każdy był cichy, bo każdym słowem mogliśmy skrzywdzić Zayna. Potem wszyscy oprócz Zayna jedliśmy kolacje. Potem z Wiktorią poszłyśmy do swoich pokoi spać. Około godziny 2 w nocy obudziło mnie pragnienie picia. Zeszłam na dół do kuchni. Zobaczyłam siedzącego na podłodze Zayna opierał się o ścianę i cicho płakał. Usiadłam koło niego. On jakby mnie widziała, nie odzywał się, nic,zero.
-Nie musisz się wstydzić- wyszeptałam niepewnie
-Niby czego? powiedział chłodnym głosem
-Nie wstydź, się tego, że płaczesz, doskonale wiem co czujesz..
-Nie masz pojęcia co czuje!! Kurwa przychodzisz tu i myślisz że wiesz wszystko?!!, wyjdź stąd !
-Ale ja, prze-prze- zaczęłam się jąkać
-Wynocha! nie słyszałaś?- krzyczał coraz głośniej
Szybko, pobiegłam na górę, nie zwracając na nic uwagi od razu skoczyłam pod kołdrę, chciałam jak najszybciej zasnąć. Po 30, minutach udało mi się....
 
*następnego dnia
 
Bałam się tego ranka. Nie wiedziałam jak mam zejść na dół i spojrzeć Zaynowi w oczy, po tym co wydarzyło się w nocy. I znowu.. ukazał mi się ten obraz, ten sprzed roku. Pamiętam tylko krzyk ludzie i ten głośny pisk opon, nigdy tego nie zapomnę jak widziałam rodziców całych krwawiących, to było straszne. Każdej nocy budziłam się z płaczem i krzykiem. Z czasem minęło, ale wczorajsze nocy wszystkie wspomnienia ożyły. Teraz jest godzina 9.00, nadal siedzę pod kołdro cała zapłakana. Nagle ktoś puka do moich drzwi. Wahałam się iść otworzyć bo naprawdę nie był to dobry moment na odwiedziny. Ale w końcu postanowiłam otworzyć. Był bardzo ale to bardzo zaskoczona bo w drzwiach stał Zayn.
- Ja chciałem Cię strasznie przeprosić, za to co Ci wczoraj powiedziałem, naprawdę przepraszam, że przeze mnie płakałaś - tłumaczył się jak tylko mógł
- Skąd wiesz,że płakałam właśnie prze ciebie? - powiedziałam ocierając łzy
- Rozmawiałem dziś rano z twoim kuzynem i wszystko mi powiedział o wypadku... strasznie mi przykro- znałam go dopiero jeden dzień, ale czułam że mówi to z sercem
- Spokojnie, nic się nie stało, już ok- powiedziałam to wymuszając przy tym uśmiech
- Cieszę się, że się nie gniewasz, przepraszam ale muszę iść na dół, bo śniadanie czeka, tobie też bym wolał się pośpieszyć - powiedział to przesyłając swój idealny uśmiech, który dopiero zauważyłam.
Kiedy zeszłam na dół wszyscy jedli przy stole, tylko Naill jadł przy barku łyżo lody prosto z pudełka. Nie wiem czemu ale jakoś humor od razu mi się poprawił.
- Może dołączysz?- spytał blondyn wyciągając w moim kierunku łyżke
-Jasne- powiedziałam to biorąc łyżke
- Oczywiście nie może się obyć beż sweet foci na tt :D- powiedział to Harry robiąc mi Naillowi zdjęcie. Które zaraz dodał na tt z opisem : Pałaszowanie lodów z Sussan.
 
 
 
 
 
                                                                            
 
 
 
 
 
 

~~Prolog ~~


 
                                                                  ~Drogi Pamiętniku!~
 
                        Dziś, znowu mi to się przypomniało. Ten straszliwy obraz nigdy nie zniknie z mojej głowy. To wszystko stało się tak nagle. Najpierw wypadek rodziców potem zerwanie z chłopakiem. Teraz jestem sama, siedzę na parapecie. To naprawdę straszne uczucie nie mając komu powiedzieć o swoich problemach. Jedyne co mnie przytrzymuje na duchu to mój kuzyn. Od zawsze się razem trzymaliśmy. Jednak kiedy się przeprowadził strasznie cierpiałam. Mimo, że codziennie z nim piszę, rozmawiam przez telefon, to już nie to samo. Ale jestem mu wdzięczna, bo tak naprawdę nigdy mnie nie zostawił. Tak strasznie bym chciała się z nim zobaczyć. Jednak moje fundusze na to nie pozwalają. Tyle razy mój kuzyn chciał mi kupić bilet, jednak nigdy mu na to nie pozwoliłam. Nie chodzi o to że nie chcę do niego jechać, wręcz przeciwnie. Ale nie chce żeby na mnie wydawał pieniądze. Sama uzbieram pieniądze i jeszcze do niego pojadę. Tydzień temu poznałam taką jedną dziewczynę. Zaczęłyśmy się przyjaźnić, nawet zaczęłam się przed nią otwierać. Cieszę się, bo od dawno nie miałam nikogo z kim mogłabym porozmawiać...
 
 
                                                                                                                  ~ Sussana~